czwartek, 29 grudnia 2016

Wielka Sowa - 07.06.2016

Wtorek(07.06.2016) zapowiada się piękny,słoneczny dzień,szkoda takiego zmarnować. Szybko załatwiam swoje obowiązki i koło 10 wyruszam w trasę,a plan na dziś mam taki by trochę pojeździć po górach. Mój dzisiejszy cel to Wielka Sowa. Szybko przejeżdżam przez Pieszyce,i następnie kieruję się na Kamionki. Równie szybki przejazd przez Kamionki i przerwę robię dopiero na przystanku przy hotelu "Czarny Rycerz".

Następnie spokojnym tempem podjeżdżam na przełęcz Jugowską. Temperatura powietrza jest wysoka i kilka razy przystaję napić się łyka wody. Po godzinie czasu dojeżdżam na przełęcz Jugowską. Na przełęczy obmyślam dalszą trasę. Postanawiam jechać starym szlakiem niebieskim,ponieważ po drodze będę mieć widoki na stronę czeską. Kilka metrów powyżej przełęczy Jugowskiej na polanie robię dłuższy popas z widokiem na góry Orlickie ;) 

Góra Świętej Anny(647 m n.p.m.) położona w południowej części Nowej Rudy

Po 20 minutowym odpoczynku ruszam dalej i jadę w kierunku Koziego Siodła. Po drodze mijam skałę,na której znajduje się tabliczka upamiętniająca niemieckiego nauczyciela Hermanna Henkla,propagatora i działacza turystycznego z rejonu Gór Sowich.

Po paru minutach docieram na Kozie Siodło. Przez Kozie Siodło szybko przejeżdżam i zaczynam podjazd na Wielką Sowę. Po drodze tradycyjnie ciągle odwracam się za siebie i zauważam na horyzoncie Biskupią Kopę,ze szczytu będą fajne widoki ;) 
Biskupia Kopa - 75 km

Kawałek wyżej jeszcze jedna fotka i aparat ląduje w plecaku. Wyciągam go dopiero na szczycie.

Po godzinie 14 docieram na szczyt. Pogoda w dalszym ciągu rewelacyjna,na niebie ani jednej chmurki :) 
Wielka Sowa - 07.06.2016

Przypinam rower i wchodzę na wieżę. Na wieży 40 minutowa sesja foto. 
Najwyższa Kalenica - 964 m.n.p.m.

Masyw Śnieżnika

W dali Masyw Keprnika - 80 km

Ślęża i po prawej widoczny Wrocław

Karkonosze

Po napawaniu oczu widokami schodzę z wieży i robię dłuższy popas na szczycie. Byczę się ponad godzinę,ale wreszcie przychodzi pora,by myśleć o drodze powrotnej. Postanawiam zjechać stokiem narciarskim do dawnej Bacówki i następnie na Rościszów. Do domu docieram po godzinie 18. 

Był to bardzo udany wypad,a to za sprawą pięknej pogody,i widoczność również całkiem dopisała :) 

Dziękuję za uwagę,Pozdrawiam ! :) 




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz