piątek, 6 stycznia 2017

Góry Sowie - 14.10.2016

Piątek(14.10.2016) W czwartek wieczorem patrzę na prognozy i wynika z tego,że w piątek rano na Przedgórzu Sudeckim zapowiadają całkiem niezłe warunki. Postanawiamy z tatą z samego rana zrobić wypad w góry Sowie. Wyjeżdżamy z domu przed 6 i jedziemy na Przełęcz Walimską. Początkowo jest gęsta mgła,ale wyjeżdżając nad Rościszów wypogadza się i mamy nad głową niebieskie niebo :) Będąc już na Przełęczy Walimskiej widzimy piękne morze chmur aż po horyzont.

Na przełęczy dość mocno wieje. Właśnie wschodzi słońce i niebo nabiera ładnych kolorków ;) 


Jedziemy dalej. Zjeżdżamy w kierunku Walimia. Poniżej robimy fotkę w kierunku gór Wałbrzyskich. 

Karkonoszy niestety nie widać. Zjeżdżamy zatem do Walimia i jedziemy w kierunku Rzeczki i Przełęczy Sokolej(755 m n.p.m.)
Niebo zasnuło się chmurami i zrobiło się jakoś tak szaro,ale warunki są całkiem fajne :) Kilka fotek z Przełęczy Sokolej.
Ponad mgłę wystaje Góra Świętej Anny(647 m n.p.m.) w południowej części Nowej Rudy

Widok w kierunku Masywu Śnieżnika

Następnie szybki zjazd do Sokolca i zaczynamy kolejny podjazd,tym razem na Przełęcz Jugowską. Po drodze oczywiście przerwa na sesję foto ;)

Po środku kadru Szczeliniec Wielki

Kościół pw św.Katarzyny w Jugowie

Przed 9 jesteśmy na Przełęczy Jugowskiej i obmyślamy dalszą trasę. Parkujemy samochód i postanawiamy iść szlakiem niebieskim na platformę widokową pod Kozią Równią. Po 15 minutach docieramy na platformę. Widoki zwalają z nóg :) 
Ponad chmurami widoczna Ślęża


Widoki są tak fajne,że postanawiamy iść jeszcze na Wielką Sowę. Spokojnym tempem podążamy w kierunku Koziego Siodła. W między czasie niebo się wypogadza i świeci słońce,w taką pogodę to ja rozumiem :) 

O godzinie 10 docieramy na szczyt Wielkiej Sowy. 
Wielka Sowa - 14.10.2016

Na początek podchodzimy na stok narciarski. Mgły już odrobinę zanikły,ale i tak jest fajnie :) Przez Ślężę fajnie przelewają się chmury.

Idziemy na wieżę widokową. Na wieży 40 minutowa sesja foto. Widoki całkiem fajne.
W dali Ślęża



W dali ponad chmurami Góry Stołowe

Karkonoszy i Sudetów Wschodnich nie widać,więc nie ma sensu dłużej siedzieć na wieży. W bufecie w wieży wypijamy po szklance gorącej czekolady i schodzimy powoli ze szczytu. Do domu docieramy po 13. Był to bardzo udany wypad :) 

Dziękuję za uwagę,Pozdrawiam ! 





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz