poniedziałek, 16 stycznia 2017

Przełęcz Walimska nocą i o poranku,Ślęża - 25-26.11.2016

Piątek(25.11.2016) Początek weekendu. W godzinach południowych pogoda na nizinach i w górach niezbyt ciekawa,ale po południu chmury nad górami zaczynają się rozwiewać i robią się fajne warunki.

W piątek wieczorem jedziemy z tatą na Przełęcz Walimską w g.Sowich,by porobić trochę nocnych zdjęć i przy okazji sprawdzić,na jakiej wysokości jest inwersja. Na nizinach nadal lipa,ale wyjeżdżając na wysokość 700 m n.p.m. pokazują się na niebie gwiazdy :)

Na Przełęczy Walimskiej warunki świetne. Początkowo zjeżdżamy odrobinę niżej w kierunku Walimia z myślą o widokach w kierunku Karkonoszy. Jednak tuż poniżej Przełęczy ponownie wjeżdżamy w chmury,więc robimy odwrót i wracamy na Przełęcz. W czasie gdy tata parkuje samochód,ja z rozłożonym już sprzętem foto rozpoczynam nocne fotografowanie :)

Noc na Przełęczy Walimskiej - 25.11.2016

Ładnie złapała się też Droga Mleczna :)


Potem długo jeszcze siedzimy i patrzymy w gwiazdy,a niebie są ich dosłownie miliony :)

Do domu wracamy około 22. Był to bardzo przyjemny wieczór. Kładziemy się szybko spać,ponieważ widząc,że inwersja siada,postanawiamy w jutrzejszym dniu zrobić wypad na Ślężę.

Następnego dnia wstajemy o 5,szybko się ubieramy,pakujemy sprzęt foto i wyjeżdżamy z domu. Jednak na początek postanawiamy raz jeszcze podjechać na Przełęcz Walimską,by sprawdzić jak tam dziś z warunkami. Nad Polską piękne morze chmur i ponad wystaje Ślęża,a także Radunia,to dla nas dobra wiadomość :)

Zjeżdżamy jeszcze w kierunku Walimia,jednak w kierunku Karkonoszy bez rewelacji,dodatkowo niebo tutaj jest jakieś szare i ponure,ale po chwili zaczyna nabierać kolorów,bo zbliża się wschód słońca.


Jednak wschodu słońca nie było :( wracamy więc na Przełęcz,a tam niebieskie niebo :) Dodatkowo przez szczyt Wielkiej Sowy przewalają się efektowne chmury.


Wracamy z powrotem na dół i postanawiamy już jechać w stronę Ślęży. Zjeżdżając do Rościszowa ponownie robi się mglisto i ponuro. W okolicach Jędrzejowic zatrzymujemy się na chwilę,ponieważ dzięki mgle jest całkiem niezły klimat ;) 




Przejeżdżamy standardowo Jędrzejowice,Wiry i Tąpadła. Będąc już na Przełęczy Tąpadła wykonuję telefon do schroniska na szczycie Ślęży z zapytaniem jaka jest na szczycie pogoda,ponieważ tu ponuro i nie ma nawet najmniejszych rozpogodzeń. Na szczęście na szczycie świeci słońce,parkujemy więc samochód i rozpoczynamy podejście.

Po drodze wykonujemy mnóstwo zdjęć :)






W między czasie zaczyna się przecierać i pokazuje się słońce tworząc piękny klimat w lesie :) 






Druga część podejścia mija nam już bardzo fajnie,nad głową mamy już niebieskie niebo,i przyjemnie przyświeca słońce.

Na szczyt docieramy kilka minut przed 11. Tradycyjnie na początek podchodzimy pod duży drewniany krzyż. W kierunku północnym piękne morze chmur aż po horyzont :) 


Z racji tego,że jest niebieskie niebo i świeci słońce zakładam na obiektyw filtr polaryzacyjny.

Podchodzimy pod kościół,spod którego jest całkiem fajny widok na Wrocław. Dziś Wrocław schowany pod chmurami,ale ładnie wystaje ponad inwersję Wieżyca(415 m n.p.m.) 


Idziemy na wieżę widokową. Wieża jest już otwarta po remoncie,więc wchodzimy na samą górę. Na wieży jednak dość mocno wieje. Za to widoki są genialne :)

Na wieży długa sesja foto.





Nadajnik RTCN na Ślęży - wysokość 136 m



Nasyceni widokami schodzimy do schroniska na śniadanie. W schronisku siedzimy godzinę. Potem jednak przychodzi pora by myśleć o drodze powrotnej.

Schodząc ponownie wchodzimy w chmury,ale zanim całkiem w nie wejdziemy robimy sporo zdjęć na granicy słońca i chmur :)






W okolicach parkingu ponownie robi się mglisto i ponuro. Jednak w lesie dzięki mgle jest klimat.



Na parking docieramy po 13. W drodze powrotnej ponownie jest mglisto,szaro i ponuro.

Do domu docieramy przed 14. Podsumowując był to niezwykle owocny wypad,warunki naprawdę dopisały :)

Dziękuję za uwagę,Pozdrawiam !




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz